Kategorie add

Szybki kontakt

Szybki kontakt


Nowe produkty

Nowe produkty

Wojciech Roszkowski - Orlęta Lwowskie

14691
82,95 zł
Brutto
Stan magazynowy: Wydłużony czas wysyłki.

  • Bezpieczne płatności Bezpieczne płatności
  • Zwrot do 14 dni Zwrot do 14 dni
  • Dostawa od 9.90 zł Dostawa od 9.90 zł
    ?
    Sposób dostawy Czas realizacji* Koszt
    InPost Kurier 1-2 dni 9,90 zł
    InPost Kurier (pobranie) 1-2 dni 14,90 zł
    Paczkomaty 1-2 dni od 11,50 zł
    Paczkomaty (pobranie) 1-2 dni od 14,90 zł
    Kurier DPD 1-2 dni 18,00 zł
    Kurier DPD (pobranie) 1-2 dni 20,00 zł
    Odbiór osobisty 1-2 dni -
    więcej informacji

Nie tylko w dziejach Rzeczypospolitej trudno o przykład większego męstwa i poświęcenia niż obrona Lwowa w okresie 1918–1919. Kiedy Wielka Wojna dobiegła praktycznie końca, mieszkańcy tego pięknego miasta w dzień Wszystkich Świętych, 1 listopada 1918 r., wyszli rankiem na ulice. Nie mogli jednak udać się na groby swych bliskich. Po Lwowie krążyły bowiem uzbrojone i strzelające w różnych kierunkach oddziały Ukraińców, którzy korzystając z wojennej zawieruchy postanowili z zaskoczenia zawładnąć ówczesną stolicą Galicji. Tu, gdzie od tylu wieków była Polska, teraz miała być tylko Ukraina. Lwów był oczywiście miastem kilku kultur, narodowości i kilku religii, ale żywioł polski był cały czas dominujący, nawet pod zaborami. Mieszkali tam Żydzi, Ormianie, w niedużym procencie również Ukraińcy – do tej pory wszyscy żyli tu w zgodzie. Kwitnące w tym mieście kultura, sztuka i nauka, były w olbrzymim stopniu dziełem Polaków. Przez parę wieków również obrona przed zalewem muzułmańskim spoczywała na barkach Rzeczypospolitej. Jednak 1 listopada 1918 r. nad miastem załopotały żółto-niebieskie flagi.

Zaskoczenie Polaków było olbrzymie, ale jeszcze większa okazała się chęć walki, obrony ukochanego miasta. Kto jednak miał to uczynić, skoro tyle polskiej krwi polało się wcześniej na wszystkich frontach Wielkiej Wojny? Do obrony spontanicznie przystąpiła więc młodzież, dzieci w zasadzie; byli za młodzi, by wcześniej zostać wcielonymi do zaborczych armii. Nikt nie kazał im walczyć, to był potężny zryw serc. Broni prawie nie mieli, musieli ją dopiero sukcesywnie zdobywać. Odwagę Orląt Lwowskich, jak nazwano tych młodych bohaterów, wspomagał spryt i świetna znajomość terenu. Do walki stanęło niewielu zawodowych oficerów oraz 1374 uczniów szkół powszechnych i średnich oraz studentów. Najmłodszy z nich miał zaledwie 9 lat… 13-letni Antoś Petrykiewicz, poległy od zadanych mu ran, został najmłodszym kawalerem Orderu Virtuti Militari… Śmiercionośna kula dopadła 14-letniego harcerza Jurka Bitschana... Nieraz ginęły całe rodzeństwa, jak Tadeusz (21 lat), Jan (18) i Helena (15) Grabscy…

Na tragiczny krzyk wydobywający się z okrążonego przez Ukraińską Armię Halicką miasta zareagowała Ojczyzna, która właśnie zaczynała się odradzać. W porę nadeszła pomoc, najpierw ochotnicza, a potem  regularna, wojskowa. Wybitny historyk prof. Wojciech Roszkowski sławi w tej książce męstwo Orląt Lwowskich. W Krakowie ma stanąć ich pomnik. Ta publikacja służy nie tylko propagowaniu prawdy historycznej, ale też wyrażeniu wdzięczności wobec Orląt i ma wspomóc finansowo budowę pomnika ku ich czci.

 

liczba stron:      192
obwoluta:         lakierowana obwoluta
format:             200 x 250 mm
papier:             kreda 135 g
oprawa:           twarda


Biały Kruk
978-83-7553-264-7

Opis

Format
200x250
Autor
Wojciech Roszkowski
Oprawa
twarda

Zapytaj o produkt

Opinie

Dodaj opinię

Wojciech Roszkowski - Orlęta Lwowskie

Dodaj opinię